Na Quora.com o nowej amerykańskiej rzeczywistości
Kiedyś istniało amerykańskie motto: "Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale będę bronić twojego prawa do tego mówienia do śmierci." Jeden z obrazów z serii Cztery wolności Normana Rockwella, Wolność słowa, przedstawia zebranie miejskie, podczas którego mężczyzna wstaje, by wyrazić swoje poglądy, które wyraźnie nie odpowiadają innym mieszkańcom: mimo to pozwalają mu wyrazić swoje zdanie. To nie obejmuje jawnej mowy nienawiści, podżegania do zamieszek i morderstw czy krzyków "Pożar" w zatłoczonym kinie. Jednak, jak zauważyło więcej niż jeden konserwatywny felietonista, amerykański dyskurs przesunął się do tego stopnia, że wszystkie prawicowe argumenty, bez względu na to, jak uprzejmie i inteligentnie są wyrażane, są uznawane za nieakceptowalną "mowę nienawiści", którą należy tłumić i nie dopuszczać do słyszenia. Doszło do tego, że użycie niewłaściwego zaimka w odniesieniu do osoby transpłciowej może być uznane za "mikroagresję" i "przestępstwo z nienawiści" wystarczająco poważne, by dostać karę więzienia. Nie szanujemy już wolności słowa w przypadku opinii, z którymi się nie zgadzamy: uciszamy je. Każda osoba, z którą dziś rozmawiamy lub się kontaktujemy, to potencjalny funkcjonariusz Policji Myśli, który może nas zwolnić z pracy i wykluczyć z jakiegokolwiek przyszłego źródła dochodu, jeśli wypowiemy coś niewłaściwego. Mikrofon mamy przed nosem 24/7/365, a w kieszeni wszystkich, z którymi rozmawiamy, jest nakaz aresztowania z naszymi nazwiskami.
Komentarze
Prześlij komentarz