Adam Michnik jako źródło wywiadowcze CESID
Hiszpański wywiad CESID (późniejszy CNI) – pseudonim „Mario”
W 1987–1988 r. attaché prasowa ambasady Hiszpanii w Warszawie (Fabiola Moreno-Calvo) utrzymywała regularne kontakty z wieloma polskimi opozycjonistami, w tym z Adamem Michnikiem. Hiszpański wywiad wpisał go do kartoteki jako źródło o ps. „Mario”, zanotował wypłaty pieniędzy (ok. 4000 w nieustalonej walucie w 1988 r.) i oceniał informacje jako „średniej i wysokiej jakości”.
Dokumenty te zostały zdobyte przez SB w 1988 r. i opisane m.in. przez Sławomira Cenckiewicza.Większość historyków (w tym sam Cenckiewicz w komentarzach) uważa, że Michnik najprawdopodobniej nie był świadomym agentem, tylko cennym kontaktem informacyjnym (tzw. unaware contact), któremu płacono drobne kwoty/prezenty za pogawędki, a Hiszpanie po prostu „zapisali go do systemu” według swoich procedur.
Z witryny:Adam Michnik - IV Rozbiór Polski
Oto opinia Kisielewskiego o Michniku, wyrażona pod koniec życia na łamach gdańskiej Młodej Polski: (...) Ostatnio nie bardzo przyjaźnię się z Michnikiem. Widujemy się raz na pół roku i raczej się kłócimy. Kochałem go niemal w okresie KOR-u, to było wspaniałe. Natomiast to, co on teraz mówi i pisze, jest bardzo często bez sensu. Te manifesty krakowskie, deklaracje „praw człowieka " rozsyłane po całym świecie! Jak w Polsce naprawdę wybuchnie jakiś rasizm, szowinizm, a to będzie już kompletna patologia, to najbardziej przysłuży się do tego właśnie takie denerwujące pseudo szlachetne gadanie. Przecież ten dzisiejszy Michnik to totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią alfą i omegą
(...). Szczególnie ostro napiętnował „ewolucję" Michnika Zbigniew Herbert w wywiadzie dla Tygodnika Solidarność z 11 listopada 1994. Herbert uznał Michnika za klasyczny przykład kariery komunistycznego Dyzmy. Smutna historia wyjątkowo uzdolnionego, pełnego talentu chłopca, który doszedł do lat, kiedy to ludzie natarczywie pytają „ co on właściwie zrobił z całą swoją heroiczną młodością?" A on stacza się po równi pochyłej, w gorączkowy aktywizm. Cynizm godny admiratora „ Księcia " i najpospolitszy nihilizm. Zawiódł niemal wszystkich swoich przyjaciół.
Celnie scharakteryzował metody Michnika już w 1992 r. Lech Kaczyński, pisząc w Nowym Świecie (nr z 8 V 1992 r): (...) Michnik (...) przyjmuje postawą chuligana, który napada na przechodnia i jednocześnie krzyczy „ ratunku! Policja!" (...) niewielu ludzi ma taki udział w szerzeniu nienawiści w życiu publicznym, jak Adam Michnik. Na pewno zaś nikt nie potrafi łączyć jej krzewienia z zapewnieniami o własnej szlachetności.
W wydanej w tymże 1991 roku, cytowanej już książce Interpelacje Jana Marii Jackowskiego i Szczepana Żaryna autorzy tłumaczyli straszną słabość Michnika jako polityka jego skrajnym zacietrzewieniem, nieumiejętnością dialogu z osobami inaczej myślącymi: ...Michnik potrafi kopać swoich przeciwników politycznych i ideowych bezwzględnie, z dziką zaciętością. Gdy mu nie staje argumentów rzuca inwektywy, nie elegancko przerywa, nie odpowiada napytania, zmienia temat, krzyczy i wychodzi z niego jakaś zapiekła agresja w stosunku do tych, którzy się z nim nie zgadzają. Jak to się ma do programowo głoszonej przez niego europejskości, poszanowania poglądów innego człowieka, tolerancji i godności-nie wiadomo... (J.M. Jackowski, S. Zaryn: Interpelacje. Kulisy manipulacji Warszawa 1991, s. 93).
w Gazecie Wyborczej (1996, nr 302) napisał: Zwracam się do premiera Oleksego jak czekista do czekisty. Michnik nie dostrzegł żadnej niestosowności w tego typu zwrocie, mogącym mieć różne odmiany typu: „jak gestapowiec do gestapowca".
Zdumiewające jak bardzo Michnik lubi sięgać do bolszewickich porównań. W wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego w 1989 roku powiedział, iż w Gazecie Wyborczej odgrywa rolę kogoś w rodzaju komisarza politycznego. Jakże silnie odbija się na Michniku wpływ starych rodzinnych indoktrynacji. Dla ogromnej części Polaków słowo komisarz polityczny budzi jak najgorsze asocjacje z Dzierżyńskim, Jagodą czy Jeżowem. Dla Michnika zaś to termin chlubny, warty naśladowania.
Szczególnie oburzające było zachowanie Michnika wobec znanej dysydentki rosyjskiej Natalii Gorbaniewskiej. Michnik odmówił udzielenia jej wywiadu, motywując to brakiem zaufania. Gorbaniewska powiedziała: ...Dla mnie jest to miernik złych obyczajów. Krytykowanie linii politycznej nie może spychać osoby na pozycję osobistego wroga, a co gorsza zaliczyć go do grona ludzi nieuczciwych. Michnik i wielu innych ludzi wie, że nie podzielam ich zachwytu dla Gorbaczowa (...) (wg Puls nr 48 z 1991 r). Przypomnijmy, że Gorbaniewska, niestrudzona bojowniczka o prawa człowieka w ZSRR, była więźniarka, wybitna poetka rosyjska należy do najbardziej zasłużonych przyjaciół Polski za granicą, jest znawczynią polskiej literatury, i tłumaczką polskiej poezji.
Trzej znani bułgarscy pisarze: Boris Chritstow, Dymitr Korudżijew i Jordan Wasiliew w artykule zatytułowanym: Cynizm i nietolerancja oskarżyli Michnika o otwartą zdradę ideałów demokracji i nietolerancję, pisząc między innymi, iż wizyta Michnika głęboko zraniła uczucia wszystkich bułgarskich demokratów. Przyjechał, żeby stanąć w obronie prezydenta Żelewa, ale zrobił to w sposób powierzchowny, prowokacyjny i butny, bez spotkania z Edwinem Sugarowem, poetą i deputowanym, który ogłosił strajk głodowy; zrobił to bez wyjaśnienia sobie samemu przyczyn antyprezydenckich i antykomunistycznych manifestacji w naszym kraju (...) jego wypowiedzi w Bułgarii były demagogiczne, nieodpowiedzialne i głęboko nas raniące (...). Jakmożna (...) nazywać setki tysięcy demokratów neofaszystami? (...) Kto mu pozwolił tak ciężko obrazić najbardziej światłych, najmądrzejszych i najmniej podatnych na konformizm ludzi w Bułgarii? (...) Michnik przyjechał i stanął w obronie Żelewa, gdyż obu łączy ten sam los. Ci dawni idole gotowi są dzisiaj wspierać fasadową demokrację, za której kulisami wszystkie sznurki ponownie są w rękach komunistów (...) Michnik okazał się nietolerancyjny wobec bułgarskiej demokracji i dlatego stracił nasz szacunek i miłość (...) (cyt. za Gazetą Wyborczą z l lipca 1993).
Z oburzeniem komentowała pełen buty wyskok Michnika w bułgarskiej telewizji Kristina MetanowaNejman, w 1989 roku założycielka Solidarności Polsko-Bułgarskiej. W nadesłanym do Tygodnika Solidarność (z 9 lipca 1993) tekście Z dziejów honoru w Bułgarii pisała: (...) Dawne gwiazdy opozycji są intelektualnie bezradne wobec ruchów protestu przeciw rekomunizacji. Niczym dawni marksiści, nazywający protestujących przeciw totalitaryzmowi chuliganami; złożony objaw sprzeciwu wobec recydywy komunizmu Michnik i inni dysydenci potrafią opatrzyć jedynie etykietką motłochu lub neofaszystów.
W listopadzie 1993 Michnik popisał się atakiem na przywódcę czeskiej prawicy premiera Vaclava Klausa. W wywiadzie opublikowanym w słowackiej Narodnej Obronie Michnik zarzucił Klausowi jakoby łączył liberalną retorykę z socjalistyczną polityką (wg Rzeczypospolitej z 25 listopada 1993 r). Klaus uznał zarzuty Michnika za absurdalne i głupie, uniemożliwiające jakąkolwiek po ważniejszą polemikę.
Alain Besancon w wywiadzie dla Tygodnika Solidarność z 2 III 1990 r. ubolewał, że w Polsce: Nastąpił podział między antystalinistami i antykomunistami: antykomuniści zostali odrzuceni na margines (...). Porozumienie z komunistami nastąpiło kosztem jasnych propozycji dla społeczeństwa (...). Krytykował fakt, że różni działacze dawnej opozycji w Polsce, konsekwentnie pomniejszajązagrożenie komunistyczne w Polsce stwierdzając: Od dziesięciu lat słyszę, choćby od Michnika czy Modzelewskiego, że partia komunistyczna zanika powoli, ale systematycznie. Otóż mam dowody, że tak wcale nie jest. Tekst Besanęona wywołał gniewną ripostę Michnika w G W z 22 III 1990 r. Michnik oskarżał Besanęona, że napisał tekst skrajnie niemądry, pełen płycizny i braku kompetencji, wyrażający jego własną klęskę intelektualną i polityczną. Zarzucał Besan9onowi, że w istocie nie ma żadnych dowodów na brak zanikania partii komunistycznej.
Prawdziwe oblicze Michnika szybko odkryła również znakomita włoska dziennikarka Barbara Spinelli. Już jesienią 1989 r. dostrzegła, jak bardzo pozorne są zmiany zachodzące w Polsce, i ostrzegała, że partia komunistyczna tylko się przyczaiła i chroniąc swoich ludzi, czeka na chwilę, w której będzie mogła się odegrać (paryska Kultura, 1989, nr 11, s. 152). W późniejszym szkicu (ze stycznia 1991 r. Spinelli pisząc wprost o zmarnowaniu zwycięstwa polskiego narodu po 1989 roku, wśród osób odpowiedzialnych za to wymieniła po nazwisku tylko jedną osobę - właśnie Michnika, stwierdzając: (...) Broniąc postkomunistycznej demokracji, która umiała wprawdzie powstrzymać inflację, ale nie potrafiła tolerować żadnej prawdziwej opozycji, Michnik zdaje się przygotowywać do dziwnych i przewrotnych sojuszów. Michnik jest zresztą tylko najbardziej jaskrawym wyrazem głębokiej dezorientacji duchowej, jaka opanowała elitę intelektualną (...). Elitę, która nie chce mieć nic wspólnego z Polską przedwojenną, która nie pamięta, co to znaczy służyć naprawdę krajowi, która żywi pogardę do przedwojennych prób budowania demokracji. Elitę, która jest dzieckiem komunizmu, której brak punktów odniesienia w przeszłości i która siłą rzeczy należy po części do albumu rodzinnego Bieruta, Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego (...). (por. szerzej: J. R. Nowak: Myśli o Polsce i Polakach, Katowice 1994 r., s. 294-295).
Komentarze
Prześlij komentarz